Pomógł: 5 razy Dołączył: 06 Sie 2005 Posty: 164 Skąd: hells pit
Wysłany: 02-09-2008, 21:33 Celowanie w postawie frontalnej
Mam następujące pytanie - czy w przypadku strzelania z broni krótkiej w postawie frontalnej, chwytem dwurecznym rownoramiennym, dopuszczalne jest zgrywanie przyrzadow za pomoca oka lewego u strzelcow praworecznych (badz odwrotnie - prawego u leworecznych) ?
to chyba zalezy od tzw. oka widącego, i wydaje mi się, że nie można w żadnym razie uwarzać tego za błąd jeśli tak jest strzelającemu wygodniej
_________________ "Boxing is like Christmas - it's better to give then to recive." (avatar jest moj, osobisty, prywatny ze mna samym; nikogo nie udaje, pod nikogo sie nie potrzywam- na wszelki wypadek =:-) )
Pomógł: 5 razy Dołączył: 06 Sie 2005 Posty: 164 Skąd: hells pit
Wysłany: 03-09-2008, 15:59
Zdaje sie ze tak, ale juz np z bronia dluga tej sztuki sie nie powtórzy, w kazdym razie ja sobie tego nie wyobrazam, chyba ze bedziesz sie wgryzal zebami w kolbe broni
Tak wogole to ciekawe pytanie czy postawe powinna determinowac ręka czy oko strzelca?
Sa przeciez osoby np leworeczne z dominującym okiem prawym (badz odwrotnie).
Ja bedac praworecznym nie widze wygodnej obslugi np AK lewą ręką - a strzelanie to nie tylko zgrywanie przyrzadow, sa jeszcze zaciecia, zmiana...
Probowalem strzelania z lewej reki. W postawie lezacej wyniki byly znosne, ale ze stojacej juz tragedia. Z drugiej strony ręke mysle ze mozolnie daloby sie wycwiczyc, za to oka juz nie bardzo..
Na szkoleniu w którym miałem przyjemność uczestniczyć, instruktor na zadane pytanie odpowiedział, że "przestawia się" rękę. Sam ma lewe oko dominujące, a jest praworęczny. W robocie to nie przeszkadza w ogóle.
...a tak poważnie to całkowicie sie zgadzam z przedmówca(czy raczej z jego instruktorem).Pewien jegomość z Poznania na zadane podobne pytanie odpowiedział krótko.
- spytaj mnie o to jak wystrzelisz milionową pestkę ;)
Innymi słowy strzelaj strzelaj aż sie wstrzelisz.Sam będziesz wiedział.Z innej strony strzelanie strzelaniu nierówne.
Pozdrawiam
_________________ Dekalog komandosa:
'Masz głowę i chuj to kombinuj'
Moim zdaniem jest tak. Jeśli strzelasz z broni krótkiej to pracujesz na spuście ręką, która jest sprawniejsza (leworęczny - lewa, praworęczny - prawa). Oczywiście przyrządy zgrywasz okiem dominującym (nie jest to obojętne). Przy strzelaniu z broni długiej decyduje oko, więc jeśli miałbyś lewe oko dominujące, od razu zacznij się uczyć na lewą stronę.
Wspomniana pozycja jest dobra do strzelań sportowych i myśląc o strzelaniu w innych realiach lepiej jej nie utrwalać.
Jakie plusy i minusy? Może jakieś konkretne pytania, chętnie się wypowiem.
Rozpoczynając naukę strzelania, na ogół, przyrządy zgrywa się patrząc jednym okiem, dominującym. W tym czasie drugie oko jest zamknięte (bądź przysłonięte). W dalszym treningu powinno się dążyć do strzelania przy obydwu oczach otwartych i tu ma znaczenie oko dominujące, bo to nim będziesz widział wtedy przez przyrządy. Drugie daje tylko szerszy obraz tego, co dzieje się przed strzelającym.
Strzelanie ręką „silniejszą” przekłada się na sprawniejsze posługiwanie się nią. Mogą zaistnieć takie sytuacje gdzie do strzału nie trzeba będzie zgrywać przyrządów np. przy bardzo krótkim dystansie, a „słabsza” ręka przyda się, do czego innego (otwarcia drzwi, odepchnięcia kogoś, trzymania czegoś, itp.).
Strzelanie z broni krótkiej „słabszą” ręką można wykonywać na wypadek np. problemu z ręką „silniejszą”, należy to robić przy udziale jednej ręki (druga w tym czasie jest nieczynna z powodu kontuzji, np. odniesionej rany, złamania itp.). Trening taki powinien obejmować obie strony, bo co się stanie w przypadku uszkodzenia ręki pomagającej (słabszej), np. podczas przeładowania, wymiany magazynka.
Wiek: 25 Dołączył: 16 Sie 2008 Posty: 2 Skąd: Elbląg
Wysłany: 13-09-2008, 08:46
Przy strzelaniu poza strzelnicą pozycja frontalna jest chyba najmniej bezpieczna. Trzeba wziąć pod uwagę jaką powierzchnię stanowi twoje ciało kiedy stoisz przodem do kogoś.
Postawa frontalna jest bardzo statyczna, dobrze się z niej strzela i nie męczą się ręce. Nie pozwala jednak na szybkie przejście do ruchu (co najwyżej na boki), mam na myśli klasyczną postawę frontalną. Daje jednocześnie duże pole do trafienia (największe jakie masz).
Pozycja pół frontalna pozwala na szybkie przejście do ruchu, w każdym kierunku. Ważne jest przy tym lekkie ugięcie nóg, co pozwoli bez dodatkowych zbędnych ruchów wystartować.
Strzelając z za przeszkody nie trzeba się tak daleko wychylać jak przy postawie frontalnej.
Strzelając w np. z partnerem, stanowicie zwarty obiekt, który może prowadzić ogień z dwóch luf jednocześnie (zrób to w postawie frontalnej).
Dodatkowy plus, że pozycja ta jest prawie taka sama jak przy strzelaniu z broni długiej np. pistoletów maszynowych.
Jestem zwolennikiem takiej postawy, gdyż jest ona najbardziej zbliżona do postawy, w jakiej walczy człowiek. Stąd nie trzeba się uczyć niepotrzebnych przejść i w razie potrzeby (np. bezpośredni kontakt) przejść od razu od strzelania do walki i odwrotnie, od walki do strzelania.
Jest to moje zdanie i nie przekonuje nikogo na siłę do takiego, a nie innego uczenia się. Ważne jest by dana technika była dopasowana do jej użytkownika, a nie odwrotnie.
Warto jednak popróbować kilku rzeczy i z nich wybierać, niż znać tylko jedną i wołać, że jest najlepsza.
Trzeba wziąć pod uwagę jaką powierzchnię stanowi twoje ciało kiedy stoisz przodem do kogoś.
tyrus napisał/a:
Daje jednocześnie duże pole do trafienia (największe jakie masz).
Wszystko zależy od warunków i to co Wy uznajecie za wadę może być zaletą. Pozycji żydowskiej np stoisz przodem do celu. A dlaczego? Jaka zaleta? Bo oni zakładają użycie kamizelek kuloodpornych. I w takim przypadku maksymalizujesz powierzchnię kamizelki i nie odsłaniasz niechronionych boków.
Także należy być ostrożnym w tworzeniu skrajnych ocen
_________________ Dobrze że wojna jest taka straszna.
W przeciwnym wypadku za bardzo byśmy ją polubili.
[gen. Lee]
Może i racja, brali pod uwagę kamizelki kuloodporne. Trzeba jednak pamiętać o tym, że jak w nią dostaniesz to i tak wypadasz z walki (to nie film, że po strzale w klatkę idziesz dalej). Wolę się poruszać i uniknąć trafienia, niż liczyć na osłonę kamizelki.
Nie jest prawdą, że kamizelka z boku nie chroni ciała. Wszystko zależy od jej rodzaju. Nie moja wina, że większość ludzi korzysta z tanich kamizelek dla kierowcy.
Jednakze kamizelka nie chroni z boku tak dobrze jak od frontu i nie zalezy to od modelu. A jesli sie myle, to chcialbym zobaczyc kamizelke, o ktorej mowa.
Moim zdaniem najlepsza postawa to taka, dzieki ktorej strzelec trafia w cel najszybciej i najcelniej.
_________________ Close only counts in horseshoes and hand grenades.
Pomógł: 22 razy Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 1081 Skąd: Polska
Wysłany: 13-09-2008, 18:53
Cytat:
Trzeba jednak pamiętać o tym, że jak w nią dostaniesz to i tak wypadasz z walki (to nie film, że po strzale w klatkę idziesz dalej). Wolę się poruszać i uniknąć trafienia, niż liczyć na osłonę kamizelki.
Ciekawe stwierdzenie. Niby dlaczego ?
Wiele widziałem materiałów choćby z Iraku czy afganu gdzie żołnierz trafiony w kamizelkę dalej sprawnie toczył walkę i potrafił sobie poradzić z kontaktem ogniowym. po przejściu pierwszego szoku po trafieniu. Tak samo materiały dostępne z akcji czysto policyjnych oraz doświadczenie moje zawodowe przeczy temu co napisałeś. Zapewne nie jedna osoba na tym forum potwierdzi moje słowa. Wszystko zależy od kamizelki i z czego strzela napastnik. Prawda jest taka że przeważnie kończy się to na wielkim siniaku i maks pękniętym żebrze. W przypadku walko o życie w czasie strzelaniny w napływie adrenaliny można wogóle nie poczuć.
Przykład antek trafiony kiedyś w Kosowie zauważył dopiero pod prysznicem długo długo po starciach.
Jednakze kamizelka nie chroni z boku tak dobrze jak od frontu i nie zalezy to od modelu.
Zgadzam się w 100%, nie jest jednak jej pozbawiona, bo to napisałem. Zmniejszając jednak swoją powierzchnie o jakiś procent (nie wiem: 20; 25; 30) i tak może to wystarczyć. Są to jednak trudne do udowodnienia, za i przeciw. Można tak w nieskończoność spierać się o skutek trafienia pod ostrym kontem, a kontem prostym, dopasowania kamizelki, budowy strzelającego, itd., itp.
t0m1 napisał/a:
Moim zdaniem najlepsza postawa to taka, dzieki ktorej strzelec trafia w cel najszybciej i najcelniej.
To ważne. Warto jednak znać ich kilka i stosować zależnie od warunków, bądź preferencji strzelającego.
broken_arrow napisał/a:
Wiele widziałem materiałów choćby z Iraku czy afganu gdzie żołnierz trafiony w kamizelkę dalej sprawnie toczył walkę i potrafił sobie poradzić z kontaktem ogniowym. po przejściu pierwszego szoku po trafieniu.
To chyba oglądaliśmy inne filmy. Pewnie, że zdarzają się wyjątki, co potwierdza tylko regułę. Pytanie, czy możesz na pewno stwierdzić, że ten, czy tamten, po takim trafieniu będzie zdolny do dalszej walki? Ile czasu zajmie mu pokonanie pierwszego szoku?
broken_arrow napisał/a:
Zapewne nie jedna osoba na tym forum potwierdzi moje słowa. Wszystko zależy od kamizelki i z czego strzela napastnik. Prawda jest taka że przeważnie kończy się to na wielkim siniaku i maks pękniętym żebrze.
Może gdyby potwierdził to ktoś, kto dostał w kamizelkę, to bym uwierzył. W przeciwnym wypadku, wybacz, ale mnie nie przekonałeś.
I zupełnie na koniec. Nie masz monopolu na prawdę. Żebro może pęknąć od zwykłego uderzenia, któremu daleko do siły potrzebnej do przebicia np. ściany działowej. Tej różnicy nie zniweluje nawet kamizelka. Osobiście słyszałem o ludziach, którzy po trafieniu robili w gacie i tracili przytomność.
Jednakze kamizelka nie chroni z boku tak dobrze jak od frontu i nie zalezy to od modelu.
Zgadzam się w 100%, nie jest jednak jej pozbawiona, bo to napisałem.
Zależnie od modelu, są i takie, które w ogóle z boków nie chronią i to właśnie najczęściej "małe" kamizelki przeznaczone do noszenia pod ubraniem.
tyrus napisał/a:
broken_arrow napisał/a:
Wiele widziałem materiałów choćby z Iraku czy afganu gdzie żołnierz trafiony w kamizelkę dalej sprawnie toczył walkę i potrafił sobie poradzić z kontaktem ogniowym. po przejściu pierwszego szoku po trafieniu.
To chyba oglądaliśmy inne filmy. Pewnie, że zdarzają się wyjątki, co potwierdza tylko regułę. Pytanie, czy możesz na pewno stwierdzić, że ten, czy tamten, po takim trafieniu będzie zdolny do dalszej walki? Ile czasu zajmie mu pokonanie pierwszego szoku?
Tyle, że to czy zostaniesz trafiony, czy nie tak na prawdę w nikłym stopniu zależy od tego co zrobisz. Bardziej od zwykłego szczęścia i od tego jak dobrze jest wyszkolony ten po drugiej stronie. W związku z tym lepiej już zostać trafionym w kamizelce, niż bez niej.
tyrus napisał/a:
Może gdyby potwierdził to ktoś, kto dostał w kamizelkę, to bym uwierzył. W przeciwnym wypadku, wybacz, ale mnie nie przekonałeś.
A co by to zmieniło? To byłby jednostkowy przykład. Dużo więcej mogą powiedzieć statystyki zebrane z kilkuset przypadków. Bo wypowiedź "ja dostałem i mnie nie bolało" nie wnosi nic.
tyrus napisał/a:
Osobiście słyszałem o ludziach, którzy po trafieniu robili w gacie i tracili przytomność.
Ale co to zmienia? B_A nigdzie nie napisał, że każdy i zawsze po trafieniu w kamizelkę będzie zdolny do walki, tylko że jest to możliwe. To Ty pisałeś autorytatywnie, że nie ma bata, musi wypaść z walki ("jak w nią dostaniesz to i tak wypadasz z walki"), więc kto tu myśli, że ma monopol na prawdę?
_________________ Dobrze że wojna jest taka straszna.
W przeciwnym wypadku za bardzo byśmy ją polubili.
[gen. Lee]
Osobiście słyszałem o ludziach, którzy po trafieniu robili w gacie i tracili przytomność.
Foka napisał/a:
Ale co to zmienia? B_A nigdzie nie napisał, że każdy i zawsze po trafieniu w kamizelkę będzie zdolny do walki, tylko że jest to możliwe. To Ty pisałeś autorytatywnie, że nie ma bata, musi wypaść z walki ("jak w nią dostaniesz to i tak wypadasz z walki"), więc kto tu myśli, że ma monopol na prawdę?
Nie zgadzam się z Twoją oceną mojej wypowiedzi.
broken_arrow napisał/a:
Prawda jest taka że przeważnie kończy się to na wielkim siniaku i maks pękniętym żebrze.
Osobiście słyszałem o ludziach, którzy po trafieniu robili w gacie i tracili przytomność.
Foka napisał/a:
Ale co to zmienia? B_A nigdzie nie napisał, że każdy i zawsze po trafieniu w kamizelkę będzie zdolny do walki, tylko że jest to możliwe. To Ty pisałeś autorytatywnie, że nie ma bata, musi wypaść z walki ("jak w nią dostaniesz to i tak wypadasz z walki"), więc kto tu myśli, że ma monopol na prawdę?
Nie zgadzam się z Twoją oceną mojej wypowiedzi.
Przecież zacytowałem Ci Twoje słowa:
Cytat:
jak w nią dostaniesz to i tak wypadasz z walki
_________________ Dobrze że wojna jest taka straszna.
W przeciwnym wypadku za bardzo byśmy ją polubili.
[gen. Lee]
Pomógł: 34 razy Wiek: 29 Dołączył: 03 Maj 2005 Posty: 645 Skąd: Warszawa
Wysłany: 15-09-2008, 22:49
Powiedzmy że z EMJOTem jestem związany trochę zawodowo. Jeśli będzie okazja - warto się spotkać i pewne kwestie po prostu pojaśnić na żywo. Spieranie się na sieci to już chyba nie na moje nerwy...