Pomógł: 6 razy Wiek: 35 Dołączył: 08 Lut 2009 Posty: 416 Skąd: z nad wisły
Wysłany: 05-03-2010, 14:58
Barteq... napisał/a:
Taa, nieznajomość sprzętu w cywilnym ratownictwie to nic, wystarczy spojżec co się dzieje w wojskowym. Ludzie robią wielkie oczy widząc CATa SOFTTa, opatrunki hemostatyczne czy rurkę nosowo gardłową, nie chca słyszeć nic na temat TCCC bo niby jak skoro nie ma tego w wytycznych ERC 2005. Pisze to ponieważ sam jestem ratownikiem medycznym pracujacym w wojsku i krew mnie zalewa jak patrzę co sie dzieje. Wszelkie monity na temat zakupu sprzętu kończą sie stwierdzeniem na ch.j wam to potrzebne??
Tym sympatycznym akcentem konczę i pozdrawiam wszystkich;)
A czym się dziwisz skoro wszystkich medyków wojskowych się szkoli w miejscach typu Łódz, gdzie kadra dydaktyczna zatrzymała się na wiedzy pod tytułem przypinanie agrafką języka do brody .
Podstawowym problemem jest brak stworzenia wytycznych dla medyków wojskowych, większość ich po ukończeniu szkolenia zajmują się zabezpieczeniem strzelań i przyklejaniem plasterków w ambulatorium.
Pozatym wszędzie medyk jest członiem zespołu a nie gościem który wozi dupsko w ambulansie i pojawia się na miejscu po jakimś czasie pod warunkiem że uda mu się dojechać samochodem.
Pomógł: 6 razy Wiek: 35 Dołączył: 08 Lut 2009 Posty: 416 Skąd: z nad wisły
Wysłany: 06-03-2010, 13:50
szuwar78 napisał/a:
Połączenie tych dwóch założeń moglo by dużo zmienić oczywiście na lepsze
Myślę że jedna osoba tam nic nie zmieni, najpierw trzeba by było pognać z tamtąd szereg lekarzy którzy uważają że są najmądrzejsi w temacie ratownictwa taktycznego.
Dlatego też postanowiliśmy ruszyć z kursami dla ratowników medycznych z zakresu podstaw ratownictwa taktycznego, żeby przynajmniej poznali sprzęt. Pierwsza edycja jeszcze w marcu!!!
No i jeśli samo nic się w temacie nie ruszy trzeba zainteresować ludzi ofertą firm prywatnych a z doswiadczenia wiem że jeśli takie szkolenie przeprowadzi się ciekawie i profesjonalnie to Ratownik ktoremu zależy by podnośic swoje kwalifikacje i zrozumie że coraz częściej jeżdżąc w Pogo lub mając dyżur na SOR spotkać się może ze zjawiskiem CAT lub SOFT na pewno zainwestuje w podnoszenie swoich kwalifikacji.W Warszawie i Poznaniu w Szpitalach MSWiA kilku już zrozumiało i chwała im za to.Dużo też daje jak policjanci z jednostek odpowiadający za paramedykę jeżdżą w pogotowiu i tłumaczą o co w taktyce chodzi.
A jeśli tak dalej pójdzie to era "przypinania języka agrafką"odejdzie w niepamięć.
Pomógł: 1 raz Wiek: 30 Dołączył: 10 Lip 2009 Posty: 26 Skąd: Warszawa
Wysłany: 10-03-2010, 17:04
Ostatnimi czasy coraz więcej w cywilnym ratownictwie mówi się o hemostatach i stazach taktycznych...co do sprzętu takiego jak rurki nosowo-gardłowe i rurki krtaniowe to przynajmniej w naszej wiosce ten sprzęt można bez większego problemu spotkać i o dziwo ludzie na ogół wiedzą jak się nim posługiwać...to tak w ramach lekkiego OT
A co do standardów TC3 to poprawcie mnie jeśli się mylę ale ostatnio mówiły że każdą ranę drążącą klp zaklejamy na głucho i po ustaleniu odpowiedniego miejsca wsadzamy igłę...nie zastanawiając się czy odma istnieje czy też nie...
_________________ Trained to save your ass not kiss it!!!
Pomógł: 6 razy Wiek: 35 Dołączył: 08 Lut 2009 Posty: 416 Skąd: z nad wisły
Wysłany: 10-03-2010, 17:57
Hormon napisał/a:
A co do standardów TC3 to poprawcie mnie jeśli się mylę ale ostatnio mówiły że każdą ranę drążącą klp zaklejamy na głucho i po ustaleniu odpowiedniego miejsca wsadzamy igłę...nie zastanawiając się czy odma istnieje czy też nie...
Dokładnie tak jest zaklejamy na głucho i potem wrazie potrzeby odbarczamy.
A co do standardów TC3 to poprawcie mnie jeśli się mylę ale ostatnio mówiły że każdą ranę drążącą klp zaklejamy na głucho i po ustaleniu odpowiedniego miejsca wsadzamy igłę...nie zastanawiając się czy odma istnieje czy też nie...
kiedy było to "ostatnio"?
zresztą nie ma to znaczenia, bo mamy teraz takie, że zaklejamy i sprawdzamy stale stan chorego i zastanawiamy się, a w razie czego nakłuwamy - i musimy się zastanowić (mimo wszystko)
Pomógł: 1 raz Wiek: 30 Dołączył: 10 Lip 2009 Posty: 26 Skąd: Warszawa
Wysłany: 13-03-2010, 17:16
Panowie jeśli się mylę to mnie oczywiście poprawcie ale o ile dobrze pamiętam to nakłucie opłucnej w celu odbarczenia istniejącej lub nie odmy nawet jeśli tejże odmy nie było to o ile zostało wykonane w prawidłowym miejscu nie jest zabiegiem obarczonym nadmiernym ryzykiem i wg.wszelkich "szkół"lepsze jest nakłucie nie istniejącej odmy niż błędne rozpoznanie a raczej jego brak i nie nakłucie odmy która narasta...
_________________ Trained to save your ass not kiss it!!!
Pomógł: 6 razy Wiek: 35 Dołączył: 08 Lut 2009 Posty: 416 Skąd: z nad wisły
Wysłany: 14-03-2010, 16:42
Hormon napisał/a:
Panowie jeśli się mylę to mnie oczywiście poprawcie ale o ile dobrze pamiętam to nakłucie opłucnej w celu odbarczenia istniejącej lub nie odmy nawet jeśli tejże odmy nie było to o ile zostało wykonane w prawidłowym miejscu nie jest zabiegiem obarczonym nadmiernym ryzykiem i wg.wszelkich "szkół"lepsze jest nakłucie nie istniejącej odmy niż błędne rozpoznanie a raczej jego brak i nie nakłucie odmy która narasta...
Amerykanie wychodż z zasady że nieważne czy stan pacjenta się pogarsza czy nie zachowawczo dokonują odbarczenia igłą. Często później nie ma na to czasu i warunkółw. Oczywiście mówimy tu o wytycznych TCCC a nie cywilnym ratownictwie.
Pomógł: 1 raz Wiek: 30 Dołączył: 10 Lip 2009 Posty: 26 Skąd: Warszawa
Wysłany: 15-03-2010, 09:58
O tym właśnie myślałem Jacek a w cywilnym ratownictwie również uznaje się że lepiej odbarczyć odmę nawet gdy jej niema jeśli zespół nie jest do końca pewny a ma podejrzenia że odma narasta...to o czym pisałem w poprzednim poście;-)
_________________ Trained to save your ass not kiss it!!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum