Terrorysta z listy najgroźniejszych przestępców w Afganistanie został zatrzymany. Operatorzy z Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca wkroczyli niemalże bezszelestnie do kryjówki poszukiwanego terrorysty. Na miejscu doszło jednak do strzelaniny. Jeden z afgańskich policjantów, którzy wspomagali operację polskich „specjalsów”, został ranny. Udało się go pomyślnie ewakuować w bezpieczne miejsce.
Po chwili jednak, znowu doszło do wymiany ognia. Talibowie nie chcieli się tak łatwo poddać i ruszyli na odsiecz swojemu dowódcy. Oddział komandosów ostrzelano z moździerzy i broni maszynowej. Reakcja operatorów była natychmiastowa. Na atak odpowiedzieli atakiem. Kiedy okolica zrobiła się bezpieczna zatrzymany i skuty talib został przewieziony do polskiej bazy wojskowej.
Takie sceny dla komandosów w Afganistanie to niemalże rutyna. Ta jednak była wyjątkowa.
Powód?
Rozegrała się o świcie, przy trzaskającym ponad 20-sto stopniowym mrozie, na jednym z polskich poligonów wojskowych i była elementem tzw. certyfikacji czyli ostatniego egzaminu jaki przed wyjazdem na misję do Afganistanu musieli zdać komandosi z Lublińca. Poradzili sobie świetnie. Dodam, że w rolę talibów i afgańskich policjantów wcielili się żołnierze najmłodszej jednostki wojsk specjalnych – Agatu.
Zatrzymanie JPEL -a (Joint Prioritized Effects List, czyli koalicyjna lista najbardziej poszukiwanych przestępców w Afganistanie) to nie jedyne zadanie, które musieli wykonać komandosi, by udowodnić, że są dobrze przygotowani do misji. W szyku bojowym wyruszyli pieszo na akcję. Po przejściu kilkuset metrów zostali zaatakowani przez wroga ukrywającego się między pagórkami. Przeciwników było kilkudziesięciu. Na szczęście w postaci podnoszących się co chwila w różnych miejscach blaszanych, strzelniczych tarcz. Komandosi nie wiedzieli zza którego wzgórza wyłoni wróg. Wszystkie zmysły musieli mieć więc skupione na obserwacji terenu. Podczas tego ćwiczenia ważna była umiejętność współdziałania w zespole, w określonym szyku i z zastosowaniem taktyki. Znowu atak został odparty.
Widzieliśmy tylko jeden, choć przyznać trzeba najbardziej efektowny i dynamiczny element ćwiczenia. Wcześniej przez wiele dni było ono jednak przygotowywane i planowane, by wynik końcowy był tak dobry, jak widzieliśmy na poligonie. Dowódca i sztab do jego przeprowadzenie wykorzystali wszystkie najnowocześniejsze środki walki m.in. samoloty bezpilotowe, czy myśliwce F-16... ale o tym w następnej relacji.
Dziś już jednak wiadomo, że komandosi z Lublińca są przygotowani do wyjazdu na misję – zdali ostatni sprawdzian.
Wiek: 21 Dołączył: 14 Gru 2011 Posty: 43 Skąd: Warszawa
Wysłany: 03-02-2012, 10:09
Fajne zdjęcia, wąsy też niczego sobie Żałuję tylko, że takie blogi nie mają mechanizmów typu newsletter na pocztę. To igoogle coś nie do końca działa, a ja nigdy nie pamiętam o tych wszystkich blogach, które są warte zainteresowania.
Komandosi z Lublińca gotowi !
data dodania: 2012-03-02
Komandosi z Lublińca zaliczyli ostatni sprawdzian przed wylotem do Afganistanu. Zastąpią kolegów, którzy od kilku miesięcy prowadzą tam z dużym sukcesem operacje specjalne.
W dniach 25.01 - 2.02.2012 w Ośrodku Szkolenia Poligonowego w Żaganiu odbyło się ćwiczenie certyfikujące pod kryptonimem „Skorpion XI”. To ostatni etap wielomiesięcznego szkolenia żołnierzy Wojsk Specjalnych do realizacji zadań w operacji ISAF. Certyfikacja pozwoliła ocenić stopień przygotowania Zadaniowego Zespółu Bojowego Wojsk Specjalnych (ZZB WS), wydzielanego z Jednostki Wojskowej Komandosów. Zespół Certyfikujacy z Dowództwa Wojsk Specjalnych sprawdzał gotowość lublinieckich komandosów do podjęcia działań zgodnie z procedurami obowiązującymi na teatrze działań. Operatorzy z Lublińca w warunkach zbliżonych do panujących w Afganistanie doskonalili umiejętności związane z prowadzeniem rozpoznania specjalnego, wykonania akcji bezpośredniej, ewakuacji rannego, wezwania wsparcia lotniczego oraz zerwania kontaktu ogniowego z przeciwnikiem. Scenariusz ćwiczenia odzwierciedlał afgańską rzeczywistość. Wywiad zdobywa informację o kryjówce poszukiwanego terrorysty, odpowiedzialnego za śmierć wielu Afgańczyków i żołnierzy koalicji. Dowództwo opracowuje precyzyjny plan. Reszta należy do ćwiczących komandosów. W trakcie akcji żołnierzy czekają liczne niespodzianki. Obiekt jest silnie broniony, jeden z żołnierzy zostaje ranny i trzeba
go ewakuować, dochodzi do niespodziewanego ataku moździerzowego. Wszystko przebiega w błyskawicznym tempie. Wymaga równie błyskawicznej decyzji dowódcy grupy i doskonałego zgrania całego zespołu. Ćwiczący zdają egzamin na „piątkę” W ćwiczeniu oprócz operatorów z Lublińca udział wzięli komandosi AGATU, najmłodszej jednostki podległej DWS. Żołnierze Agatu wcielili się w rolę policjantów Oddziału Specjalnego Afgańskiej Policji (PRC). Oddział ten, szkolony od początku przez lublinieckich komandosów uchodzi za najlepszy pododdział Afgańskiej Policji i bierze udział we wszystkich operacjach prowadzonych przez komandosów z JWK. Jednostka Wojskowa NIL zapewniła wsparcie informacyjne wykorzystując m.in. bezzałogowe środki rozpoznawcze. Obserwujący ćwiczenie, Zastępca Dowódcy Wojsk Specjalnych, płk Jerzy Gut, były dowódca JW. Grom z satysfakcją obserwował działania komandosów z Lublińca. „Widzę, jak rośniecie w siłę z miesiąca na miesiąc. Jesteście gotowi. Wiem, że będziecie realizować swoją misję, tak jak wasi poprzednicy - z odwagą, poświęceniem i ogromną odpowiedzialnością” – powiedział do kończących ćwiczenie operatorów. Swojego zadowolenia nie krył również dowódca JWK – płk Ryszard Pietras, który w zdawkowym „Panowie… dziękuję” – zawarł wszystkie swoje pozytywne emocje.
*******
Zgrupowanie Polskich Sił Specjalnych w Afganistanie to jeden z liderów pod względem efektywności wykonywanych zadań. W czasie kilku ostatnich miesięcy kończący służbę operatorzy X zmiany wykonali szereg spektakularnych operacji o najwyższym stopniu ryzyka. Były to m.in. operacje uwalniania zakładników oraz aresztowania kluczowych przywódców talibskiego terroru. W wyniku ich akcji zatrzymani zostali tak prominentni terroryści jak : Mułła Abdul Wakhil; Moulawi Mohammad Wali; Gulab Knan aka Sajfudin i wielu innych będących na liście najbardziej poszukiwanych terrorystów. Kilka dni temu żołnierze wojsk specjalnych przeprowadzili kolejną udaną akcję w wyniku której uwolniono zakładnika i aresztowano pięciu porywaczy.
Pomógł: 4 razy Wiek: 12 Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 897 Skąd: daleko od ukochanej
Wysłany: 05-02-2012, 11:09
Początek inwazji na Afgan w październiku pierwsze ODAs z 5 SF wkraczają do kraju. Mają ze sobą również kontrolerów z Sił Powietrznych (CCT). Każdy z ODA ma kilka odbiorników GPS. Sęk w tym że są sporej wielkości, cieżkie a baterie trzymają góra dwie godziny. Taki sprzęt im przydzielono, za to płacił podatnik. Podczas gdy Chłopaki z Sił Powietrznych noszą małe odbiorniki Garmin - lekkie, poręczne a bateria trzyma kilka godzin....
Wszystko zakupione prywatnie.
Wniosek stary jak wojskowość: "Twój sprzęt wyprodukował koleś który złożył Armii najtańszą ofertę"
_________________ "When the hour of crysis finally arrives, remember that 40 selected men can shake the world..."
Yasotay
Początek inwazji na Afgan w październiku pierwsze ODAs z 5 SF wkraczają do kraju. Mają ze sobą również kontrolerów z Sił Powietrznych (CCT). Każdy z ODA ma kilka odbiorników GPS. Sęk w tym że są sporej wielkości, cieżkie a baterie trzymają góra dwie godziny. Taki sprzęt im przydzielono, za to płacił podatnik. Podczas gdy Chłopaki z Sił Powietrznych noszą małe odbiorniki Garmin - lekkie, poręczne a bateria trzyma kilka godzin....
Wszystko zakupione prywatnie.
Wniosek stary jak wojskowość: "Twój sprzęt wyprodukował koleś który złożył Armii najtańszą ofertę"
tak było, jest i będzie. Nawet na budowę promów kosmicznych ogłasza się przetargi i wygrywają firmy najtańsze a niekoniecznie najlepsze
_________________ BOŻE CHROŃ MNIE OD PRZYJACIÓŁ, Z WROGAMI SAM SOBIE PORADZĘ
Wiek: 38 Dołączył: 25 Lis 2010 Posty: 5 Skąd: z Polski
Wysłany: 06-02-2012, 09:35
tauzen napisał/a:
Ravage napisał/a:
Początek inwazji na Afgan w październiku pierwsze ODAs z 5 SF wkraczają do kraju. Mają ze sobą również kontrolerów z Sił Powietrznych (CCT). Każdy z ODA ma kilka odbiorników GPS. Sęk w tym że są sporej wielkości, cieżkie a baterie trzymają góra dwie godziny. Taki sprzęt im przydzielono, za to płacił podatnik. Podczas gdy Chłopaki z Sił Powietrznych noszą małe odbiorniki Garmin - lekkie, poręczne a bateria trzyma kilka godzin....
Wszystko zakupione prywatnie.
Wniosek stary jak wojskowość: "Twój sprzęt wyprodukował koleś który złożył Armii najtańszą ofertę"
tak było, jest i będzie. Nawet na budowę promów kosmicznych ogłasza się przetargi i wygrywają firmy najtańsze a niekoniecznie najlepsze
Prawda jest nieco bardziej skomplikowana. Te duże i cięzkie GPS-y z początków "inwazji" na Afgan to prawdopodobnie PLGR-y. Można je zintegrować z różnym wojskowym szpejem (wskaźniki, dalmierze, radiostacje) a pozycje podają bezbłędnie. Te cywilne - "nawet" Garminy można w prosty sposób zakłócić, wprowadzić w błąd itd. Obecnie wszyscy (którzy mogą) używają cywilnych GPS-ów, ale zawodowcy mają w zapasie również wojskowe odbiorniki (obecnie dużo mniejsze - populane DAGR-y a nawet micro DAGR-y).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum