ciekawy patent, ale zastanawiam się ile tak wytrzymają iść z tymi noszami, poza tym dla samego poszkodowanego nie jest to najlepsza pozycja, chory ma głowę pochyloną do przodu wobec czego jego drogi oddechowe są nieudrożnione . Wg mnie jest to fajne przy lżejszych stanach zagrożenia. Ale sama koncepcja bardzo ciekawa
Pomógł: 31 razy Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 1763 Skąd: Polska
Wysłany: 26-02-2008, 13:29
Patent jest dość znany również w naszym wojsku. W czasie działań rozpoznawczych ćwiczyliśmy coś na podobnej zasadzie. Co do kontaktu to czym się różni ten od normalnych noszy blokujących ręce ? Tak samo jakby musieli kucnąć czy zalec ? Wszędzie kolo na noszach by trochę był poturbowany. Co do pozycji rannego to pamiętajcie że to nie karetka pogotowia w Warszawie tylko transport na polu walki. tutaj liczy się przede wszystkim szybkość i przeżycie a nie wygoda. jak dla mnie patent dobry.
patent b.dobry. chyba nic lepszego nie da sie wymyslic. mozna dywagowac co by zrobili jakby... ale czy ktos ma lepszy pomysl?? prosze o propozycje. jesli chodzi o pozycje rannego to wszystko zalezy od jego stanu. urazy kregoslupa-ukladamy na brzuchu. przy utracie przytomnosci tez jak najbardziej wskazana pozycja. na plecach na pewno przy urazach brzucha najlepiej z podkulonymi kolanami.
_________________ serce me mężne, a broń wyczyszczona...
jesli chodzi o ten "ruski patent" to tak. do transportu rannego uzywaja materialu. w tym przypadku transport rannego z urazem kregoslupa pozwoli na wieksze zachowanie naturalnej krzywizny kregoslupa niz w przypadku transporty na plecach. nieprzytomnego tez bym ulozyl na brzuchu. takie ulozenie spowoduje odchylenie glowy do tylu. pacjent ulozony na plecach zwinie sie w "klebek" i pochyla glowe do przodu a to powoduje niedroznosc.
_________________ serce me mężne, a broń wyczyszczona...
jesli chodzi o ten "ruski patent" to tak. do transportu rannego uzywaja materialu. w tym przypadku transport rannego z urazem kregoslupa pozwoli na wieksze zachowanie naturalnej krzywizny kregoslupa niz w przypadku transporty na plecach. nieprzytomnego tez bym ulozyl na brzuchu. takie ulozenie spowoduje odchylenie glowy do tylu. pacjent ulozony na plecach zwinie sie w "klebek" i pochyla glowe do przodu a to powoduje niedroznosc.
Wydawalo mi sie ze mamy 3 krzywizny w kregoslupie dwóch rodzajów - kifozę i lordozę.
Wydawalo mi sie rowniez ze nie pochylenie głowy do przodu powoduje niedrożność a wpadający język na tylną ścianę gardła.
Nieprzytomnego ułożyłbyś kolego w pozycji bocznej ustalonej, a nie na brzuchu, bo wtedy nie bedziesz mogl zareagować(mozliwosc przeoczenia) na jego ewentualne objawy/zachowania.
Gdy nieprzytomny leżąc na brzuchu zwymiotuje - nie wypłyną mu wszystkie wymiociny (grawitacja - taki mały drobiazg o ktorym zapomniales). Gdy bedzie lezal w bocznej ustalonej - wypłyną, masz większą kontrolę i masz "pole" do manewrowania.
na w/w fotkach widac przeciez ze transportują rannego leżącego na plecach.
Po to wymyslono boczną ustaloną a nie pozycje brzuszna bezpieczna zeby z niej korzystac. Jak chcesz robic nowa medycyne ratunkowa, to zapraszam do PTMR
O ile sie nie myle materiałowe nosze ma w swojej ofercie MIWO, do tego kazdy z operatorow moze wykorzystac wlasne oporządzenie np pas 3 punktowy(chyba najwygodniejszy by był) od długiej broni mocując go do ucha transportowego. (jezeli nie ma takowych pasów przy noszach MIWO.
gosciu odejdz od komputera i idz sobie sprobuj ponosic kogos w ten sposob ulozonego w pozycji bocznej heh poza tym nie piszmy tu o pierwszej pomocu przedmedycznej tylko o czerwonej taktyce. co do "pochylania" glowy do przodu to wlasnie to powoduje zapadanie jezyka. eh szkoda gadac.... nie wymadrzaj sie jak nie masz o czyms pojecia.
_________________ serce me mężne, a broń wyczyszczona...
Od tego jest to forum zeby sie pytac i dyskutowac, napisales cos z czym sie nie zgadzam, ja napisalem swoje, nie umiesz odpisac bez zlosliwosci ze ktos smial Cie skrytykowac? Jednym słowem pełen argumentów post... , jesteś pewny jednak że to ja powinienem odejść od komputera? ... proszę Cię...
Czy uwazasz ze podnosilbym kogokolwiek z pozycji bocznej?
Myslisz ze nie rozumiem na czym polega czerwona taktyka i co ma wspolnego z pomocą przedmedyczną? Prosze Cie... nie rejestrowalbym sie tutaj i nie zabieral głosu.
Po nastepne, czy naprawde nie rozumiesz że mimo tego co napisaleś to i tak mam rację? Bo bez względu jaki jest mechanizm że język się zapada, to i tak on jest przyczyną naszej dyskusji? Chłopie, po prostu czytaj co się pisze dokładnie i nie traktuj mnie jak dziecka neo, ktore przyszlo sie popisac swoją wiedzą, tylko dyskutuj treściwie, nie zarejestrowałem się tutaj na forum po to żeby wzajemnie się punktować, bo posługujemy się pewnego rodzaju skrotami myslowymi i jakby tak nie bylo juz dawno nikt tutaj by nic nie pisal, bo trzeba by bylo pisać litanie tlumaczyc sto razy. jednymi słowy daruj sobie głupkowate wywody, przestan bić pianę i zacznij dyskusję merytoryczną, podpowiem Ci oco mi chodzi i jakie mam wątpliwosci co do Twojego postępowania zadając pytania:
Krótko mowiac zacznijmy te internetowa znajomosc od poczatku i bez zlosliwosci,
Co do pomocy przedmedycznej i czerwonej taktyki - skoro juz poruszyles ten temat, to jak wiemy są pewne rzeczy ktore sa calkowicie odwrotne w Czerwonej i są pewne rzeczy ktore zastosujemy z codziennej praktyki, jestes pewny, ze nie stosuje sie bocznej ustalonej u nieprzytomnych w strefach?
Jak chcesz ułożyć chorego na brzuchu? oprzeć go brodą o grunt co spowoduje odchylenie głowy?
I jak będziesz go podnosił do przeniesienia z pozycji ktora zaproponowales?
patent b.dobry. chyba nic lepszego nie da sie wymyslic. mozna dywagowac co by zrobili jakby... ale czy ktos ma lepszy pomysl?? prosze o propozycje.
Ja bym prowponował rozwiązanie najprostsze: dwóch ludzi targa rannnego, dwóch ubezpiecza/rwie kontakt. Czy to nie jest bardziej logiczne rozwiązanie? Goście na fotce są uzbrojeni, składają się do strzału, co dla mnie oznacza, że kontakt z przeciwnikiem jest prawdopodobny. Czy w ten sposób byliby w stanie efektywnie prowadzić ogień i zwalczać przeciwnika? Jeżeli tak, to jak długo i na jakich dystansach?
Dzieląc się na pary wyraźnie rozdziela się dwie role: transport rannego/opieka nad nim i walka. Moim zdaniem to znacznie bardziej logiczna procedura.
masz racje. ale to zalezy od stanu rannego. nie kazdego mozna "targac". przy rwaniu kontaktu to nie ma znaczenia jak. ale pozniej taki sposob bedzie rozsadniejszy. poza tym wez pod uwage fakt zmeczenia ludzi. nawet gdyby robic zmiany to ja piernicze. probowales kiedys strzelac jak ci rece wysiadaja?? dobrze gdyby szybko dalo sie wypiac z uprzezy.
_________________ serce me mężne, a broń wyczyszczona...
Ja nie mówię, że ten patent jest zły; ale moim zdaniem jest przekombinowany. Na pewno znalazłbym sytuację, gdy coś takiego by się przydało. Ale nie byłoby ich wiele.
Nie wierzę, że można w ten sposób skutecznie i celnie prowadzić ogień; nie wątpię w to, że Ci goście coś tam by trafili. Ale w realnej walce ten patent - w moim przekonaniu - by sie nie sprawdził. Napisałeś, że nawet częste robienie zmian nie zapobiegnie nadmiernem zmęczeniu ludzi. A nosząc we czterech? Na pewno zmęczą się później, niż niosąc we dwóch. Pytanie: o ile później? I jakim kosztem - utraty ubezpieczenia.
Poza tym goście na fotce są bez szpeju. Chciałbym ich zobaczyć, jak szelka od noszy zaczyna ściągac z nich klamoty, wbija krawędź kamizelki w szyję itd.
Pomógł: 31 razy Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 1763 Skąd: Polska
Wysłany: 26-01-2009, 15:59
Generalnie bardziej chodzi tu o transport do miejsca ewakuacji niż walkę. Jeżeli dochodzi do kontaktu to raczej nikt nie niesie rannego kolegi tylko wszyscy walą po przeciwnika.
Uważam że ten sposób jest lepszy niż klasyczne nosze. jeżeli koleś jest w szpeju, ma przy sobie broń bo tak zazwyczaj jest. niech waży jakieś 100 kilo może mniej. nieś go we dwoje jak proponujesz przez błoto, wodę, czy chaszcze. Ja niosłem kolesia w 4. masakra. po 5 kilometrach chciałem się z nim zamienić Tym bardziej że klasyczne nosze są niewygodne. a tu generalnie ma się większą swobodę ruchu i ciężar rozłożony jest na barkach i ciele a nie samych rękach.
jak ulozysz kogos w pozycji bocznej w tym przypadku to ci sie na bank przekreci. co spowoduje odchylenie glowy do tylu przy ulozeniu na brzuchu?? w tym przypadku w naturalny sposob glowa sie odchyli. proponuje ci sprawdzic w praktyce. koc plus 4 kolegow powinno wystarczyc. jak bede go podnosil?? chodzi ci o ulozenie na nosze?? na plecach mozna transportowac przytomnego. przy urazach brzucha tez jak najbardziej wskazana pozycja. napisales ze nie pochylenie glowy do przodu powoduje niedroznosc. skad masz takie informacje??!! co do wymiotowania. jak poszkodowany zacznie wymiotowac to reagujesz i udrazniasz. a jak cos zaaspiruje to przyroda. ma byc drozny, oddychac i miec krazenie. nieprzytomnego mozna zaintubowac i sie nie martwic. ale intubacja to inny temat... nie chce tu rozgrzebywac kijem mrowiska. i czy ja cos wspominalem o ukladaniu chorego w strefach??
_________________ serce me mężne, a broń wyczyszczona...
Pomógł: 31 razy Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 1763 Skąd: Polska
Wysłany: 26-01-2009, 16:17
madmike napisał/a:
OK, B_A. Po co więc ta szopka z bronią?
Nie bardzo rozumiem... a co mieli z nią zrobić ? Schować do plecaka ? Trzymają broń jak w czasie normalnego patrolu, marszu itp. mają ręce wolne to trzymają w niej broń.
Na drugiej fotce "noszowi" idą z bronią. Na pierwszej mierzą z tej broni i stroją groźne miny. Pytanie do kogo? Do publiki? OK, nie mam nic przeciwko temu. A może do przeciwnika? Sorry - ja w takiej sytuacji zrobiłbym co innego. A niesienie rannego mogłoby mi to znacznie utrudnić, co mogłoby mnie kosztować sekundę, dwie, czy trzy. I mogłyby to być bardzo drogie sekundy.
Ja nie neguję tego, że noszenie rannego we czterech jest znacznie wygodniejsze, niż we dwóch. Nie niosłem nigdy niczego w takim patencie na długich szelkach, ale jestem gotów zgodzić się, że jest to korzystniejsze rozwiązanie niż noszenie tego samego w łapach. Pod warunkiem oczywiście, że ta szelka "zagra" z moim szpejem, a nie zamknie mi światła tętnicy szyjnej. Ale to trzebaby sprawdzić empirycznie.
Jednak przedstawianie tego rozwiązania jako typowego patentu na kontakt z rannym to moim zdaniem bzdura. Albo walczę, albo noszę.
A gdybym był na miejscu tych kolesi z fotki nr1, to już byłbym na kolanach albo glebie, wyplatając się z tej uprzęży.
Tatar: Ja nie zrozumialem Twojej wypowiedzi dokładnie i stad cale zamieszanie. (Chodzi o ułożenie i na czym/gdzie) - stad konflikt.
Po prostu nie przypuszczalem ze z urazem kregoslupa polozylbys na brzuchu do noszy miekkich - myslalem ze co innego miales na mysli, a przeimaginowalo mi sie bo widzialem tam po prostu brak jakiejs interpunkcji ktorej rzeczywiscie nie ma... tyle z mojej strony.
Dokładnie tak jak pisze madmike zgodnie z zasadami TCCC albo walczysz albo niesiesz.
a)Sposób ewakuacji nie moze pozbawiac zespołu/grupy możliwosci dalszej walki- a wiec niesienie rannego na czyms co wisi nam przes cały korpus to bład- w przypadku kontaktu nalezy miec możliwość natychmiastowego oddrzucenia rannego. (brutalna prawda)
c)w przypadku kiedy jestesmy zangazowani zespołem (wieksza czescia)a koledzy nie daja nam odpowiedniego zabezpiecznia należy rozwarzyć czy nie lepiej posługiwać sie bronia krótką (łatwiej prowadzić skuteczy i celny ogien na małych dystansach nawet jedna reka)
b) Co do zmeczenia nigdy nie da sie pozbawic tego elementu własnie dlatego tak wazna jest w J.S sprawnosc fizyczna- nie ma tu złotego środka albo idzie sie szybciej (4osoby) albo idzie sie wolniej ale bezpieczniej (2osoby nosia i 2 zabezpieczaja) siły i środki dostosowuje sie do konkretnej sytuacji taktycznej nie odwrotnie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum